niedziela, 16 czerwca 2013

Zapowiedź - Vassalord.


Chuda dziesięciolatka
 
    W podziemnym Matrasie zapatrzona w półeczkę z mangami, które nazywała „anime”. Przeglądając co niektóre, zwróciła uwagę na Special A, Spice and wolf i inne, które były w zasięgu jej prawej ręki. Zwracając się do matki, która zza zamglonych oczu, już od wejścia do sklepu miała przygotowaną odpowiedź pod tytułem nic-ci-nie-kupię, przekartkowała jej pod nosem pozycję, której tytułu nie dostrzegłam. Oczekując zainteresowania otrzymała przekonywującą, z rodzicielki punktu widzenia, wymówkę, że kolorowanki jeszcze ma w domu i żeby tą odłożyła. Tłumaczenie, że to nie kolorowanka, że to anime i coś wartego uwagi spełzło na niczym. Niewidzialna smycz wyciągnęła ją ze sklepu z pustymi rękoma. Obserwując całą sytuację zza jej pleców nie dowierzałam komiczności całej tej sytuacji.
      Postanowiłam uczcić pamięć tej nieznanej mi osoby kupując swoją pierwszą mangę. Moja półka nie świeci pustkami, wręcz przeciwnie, ale to był pierwszy raz, gdy postanowiłam swoje własne-ciężko-zarobione-pieniądze przeznaczyć na zakup mangi – inne egzemplarze były prezentami.
      Półka z mangami była, jak zawsze w sieciówkach, mała i nie zawierała wszystkich egzemplarzy każdego tytułu. Moje kryteria od razu odrzuciły pozycje, które nie miały na sobie cyferki 1. Chciałam zacząć coś nowego, jednocześnie coś czego nie znam. Wszystko, o czym gdzieś czytałam dostało jakąś potencjalną ocenę, a ta była zawsze gorsza, choć może i niesprawiedliwie, od braku oceny, czyli od czegoś nowego i nieznanego. Dlatego duża część ponownie została wyrzucona z potencjalnego niewidzialnego koszyka.

     Zostały dwie. Dwie w czarnych okładkach. Po odrzuceniu tej, która w opisie nie ma nic z fantasy pozostała ta, na której okładce jawi się mężczyzna z cygarem i ukąszeniami na szyi.



Vassalord.

Ta strona internetowa używa plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tu.