środa, 10 lipca 2013

Vassalord. 2 Zapowiedź

Poszukiwania.

    Po przeczytaniu pierwszego tomu, byłam zdecydowana na zakup drugiego z tej serii. Zaczęłam więc poszukiwania z wiedzą, że zapewne na jednym tomie się nie skończy. Rozpoczęłam od niedzieli, kiedy to chciałam wstąpić do Matrasu. Niestety drzwi okazały się zamknięte, a szyby nie zdradzały nic oprócz kilku przewodników i "best-sellerów". Kolejnego dnia o ustawowej pracującej porze zdołałam przekroczyć betonowy próg i zacząć skrupulatne poszukiwania pod okiem blond sprzedawczyni. Zaczynając, zgodnie z algorytmem przechodzenia przez labirynty - od prawej kierowałam swój wzrok na każdą pozycję. Z pełną świadomością tego, że znacznie przyspieszyłabym sobie poszukiwania, gdybym po prostu zapytała gdzie są mangi. Powoli przesuwałam nogi, lawirując wśród wysokich półek i małych stosików. Prawu Murphy'ego stało się zadość - znalazłam szukaną półeczkę na skraju lewej strony. Była tak nisko położona, że musiałam ukucnąć, by dostrzec i dopaść moją zdobycz. Znalazłam ją. Tomik był wręcz zakurzony, a cena była przyklejona tak dawno, że nie zostało po jej czarnych napisach śladu. Dodatkowo była naklejona w najgorszym miejscu, jakim tylko mogła - na obrazku promocyjnym. Nie zdecydowałam się na zakup. Wyszłam z pustymi rękoma z myślą, że nie chcę kupić drugiego tomu w takim stanie i za tę cenę.

    Kolejnego dnia poszukiwania przeszły do świata wirtualnego. Odwiedziłam niezliczone strony i sklepy z mangami. Znalazłam Vassalord 2 za mniejszą cenę o 20%, co zgodnie z moimi obliczeniami dawało "tom gratis" przy zakupie pięciu. Ponownie nie zdecydowałam się na zakup, ze względu na zdarzenia w przeszłości, które zakopały głęboko szacunek do tej księgarni. Po kilku dniach od ostentacyjnego zamknięcia okna przeglądarki z pełnym koszykiem, 300 kilometrów dalej wydarzyło się coś, co skłoniło mnie do spojrzenia na łopatę do odkopywania przychylnym wzrokiem:

    4 dni później na wyjeździe ponownie zaczęłam szukać. Szperałam wszędzie, w każdym Empiku, w każdym Matrasie, w każdej podrzędnej księgarni. Nigdzie nie było mojego tomiku, nigdzie! W ostatnim podrygu nadziei Ukochany Mąż zaciągnął mnie do ostatniej księgarni, której nie sprawdzaliśmy. Znajdowała się w centrum handlowym, do którego zwykle nie chodzimy. Przy wejściu stało kilka straganików. Nie wiem jakim zrządzeniem losu odbywał się w tym czasie kiermasz komiksów i mang. Moja ekscytacja nie miała końca! Niestety tylko na jednym sprzedawano mangi, które potencjalnie mogłyby mnie interesować i nie było tam Vassalorda. Niemniej jednak wdaliśmy się w przyjemną pogawędkę z osobą, która w pewien sposób jest związana z pogrzebaniem mojego szacunku księgarnią, lecz dała nadzieję na odkopanie go. Świat jest taki mały, a środowisko mangowe jeszcze mniejsze. Dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy i uzyskałam odpowiedzi na wiele nurtujących mnie zagadnień. Z pełną świadomością przepłaciłam za paluszki w czekoladzie z orzechami (w Kuchniach świata można je kupić za połowę i tak już promocyjnej ceny), lecz zysk moralny był o wiele większy.

   Poszukiwania zakończyły się tam, gdzie zaczęły: w przydomowym Matrasie. Tym razem nie wzgardziłam tomem, który czekał na mnie na sklepowej półce dodatkowy tydzień. 






Okładka różni się od poprzedniej kolorem, cyferką oraz tym, że do zakupu zachęca nas Charley.  
Dopiero teraz, gdy tomik leży obok mnie dostrzegłam, że na okładce nie jest jedna postać a dwie.

2 komentarze:

  1. Z wielką chęcią posłuchałabym szczegółów o tej pogawędce ;)
    Czekam z niecierpliwością na recenzję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z chęcią sprzedam Ci kilka ploteczek ;]
      Recenzja już niedługo!

      Usuń

Ta strona internetowa używa plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tu.