poniedziałek, 16 września 2013

Chonchu 1. Pierwsze wrażenie

Kostka lodu w filiżance wydaje swe ostatnie tchnienie. Pozwólcie, że w waszych głowach zabawię je poprawną wymową Chonchu.


Przedstawienie kilku podstawowych informacji.

Nazwa.
Dosłowne tłumaczenie na angielski szepcze "Sacral", a w naszym ojczystym języku "Krzyżowy/Sakralny". Imię głównego bohatera wydaje się być w pewien sposób naznaczone, a może święte (?). Po zapoznaniu się z tomem ten wniosek wydał się płowieć. Może w tej kulturze oznacza to coś innego biorąc pod uwagę kontekst? 

Odpowiedź na te pytanie usłyszane z ust znajomej Koreanki wprowadziła mnie w jeszcze większe zakłopotanie: "normally '천추' means 'long long time', but it is 'literally' word." 

Sama już nie wiem... Może coś podpowiecie?



Wydawnictwo.
Zapytałam wujostwa, do którego najpierw wybrałam się na poszukiwania, co wiedzą na temat mojego Caraxa. Niewidoma dziewczyna o płowej skórze, wskazała mi kilka krętych uliczek. (Cień Wiatru)

Dziecię wisielca z krzykiem wyrwane zostało przez Pana Przemysława Wróbla we Wrocławiu w 2001 roku, następnie przeniesione do Warszawy by po 7 latach, zamiast pójść do podstawówki, zostać zawieszonym. Jakby tego było mało pod adresem mandragora.com.pl nie ma już nawet śladu serwera. Biorąc pod lupę samego Chonchu to Mandragora zdążyła wydać na Polski świat zaledwie 3 z tomy z 15. Dlaczego po zalewie dwóch latach od rozpoczęcia jego wydawania całkiem pokaźne wydawnictwo musiało upaść? Jeśli zaczęli wydawać Chonchu w 2006 to dlaczego zakończyli po raptem pół roku?

Gdzieś na krawędzi mojego rozsądku przebija się myśl, że to co z pozoru wydaje się być tajemnicą wcale nią być nie musi... Za staropolskim przysłowiem: Jeśli nie wiesz o co chodzi, to chodzi o pieniądze.

Ze względu na to, że nie potrafiłam nawet odgadnąć jakim cudem On przeżył upadek z budynku, moje szerlokowanie zakańczam zanim zacznę na krańcach internetu doszukiwać się "Mandrogarowej" ciężarówki z poduszkami. ( Sherlock BBC)

Pierwsze wrażenie.

Nieumyślnie zaczęłam czytać Chonchu od końca, dlatego ostrzegam by was również nie zmyliło przyzwyczajenie! Jeśli po kilku stronach żaden dialog ani kolejność rysunków nie ma sensu, spróbujcie zacząć kartkować z drugiej strony!

Gdy już akcja zaczęła układać się w całość naiwnie spróbowałam umiejscowić wydarzenia w czasie. Nie przyszło mi to łatwo, ponieważ mimo że wszystko sugeruje na "średniowiecze", to ubiór głównego bohatera gryzie się z otoczeniem.

Bohater średniowieczny? Dorysujmy mu gogle pilota, skórzaną kurtkę na zamek błyskawiczny i dajmy katanę do ręki!
Przymykając na ten szczegół oko wbiegamy na pole bitwy, które nie daje szczęścia jego zwycięzcom. Wydaje się, że okładkowy bohater wydaje na nim ostatnie tchnienie...


Czy po zaledwie kilku stronach przyjdzie nam stracić Chonchu?
 ... Nic bardziej mylnego! Ze względu na znamię demona, głowę diabła wystającą z piersi Chonchu nie tylko nie tylko unika śmierci, co ją po chwili bezlitośnie zadaje.


Przydomek syna demona wydaje się być usprawiedliwiony...
Znamię demona ujawnia się po przecięciu skóry na mostku Chonchu.
Po zadaniu bezwzględnej dekapitacji przywódcy wrogiego plemienia, pozostaje tylko zabić jego następcę, który mimo że nadal znajduje się w łonie matki, stwarza realną groźbę krwawej zemsty i kontynuacji wojny. Konny pościg za niedoszłą matką zaprowadza nas w nieodpowiednie miejsce oraz nieodpowiedni czas: na spotkanie niewinnej kobiecie jadącej na przepowiedziany w proroctwie ślub z czcigodnym Ibasą - władcą Midzuhil. Czy bezwględny Chonchu dokona na niej mordu? Skąd się wzięło znamię demona? I najważniejsze pytanie czy to naprawdę Chonchu a nie kto inny jest jego synem?

W pierwszym kadrze znajduje się obcięta głowa, która nie napawa optymizmem "wrogów" Chonchu. 
Jeśli miałabym ocenić rysunki to jestem pod ogromnym wrażeniem zdolności artystycznych autora. Piękne postacie, wzorowo wykadrowane i przede wszystkim surowe. Nie natkniemy się w tym tomie na "zbędne" pejzaże czy też jakiekolwiek szablonowe tła, ba nawet cienie są rzadkością. Wartka akcja skupia się na bohaterach i ich emocjach i to one grają pierwsze skrzypce.




Podsumowując moje pierwsze wrażenie jest pozytywne i z przyjemnością zapraszam was na jego recenzję!

*Źródła:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Mandragora_%28wydawnictwo%29
http://pl.wikipedia.org/wiki/Mandragora_lekarska#Ciekawostki
http://translate.google.com/#ko/pl/%EC%B2%9C%EC%B6%94

2 komentarze:

  1. Fajny opis i obrazki ;] Nawet ciekawie się to zapowiada ;]

    Może następnym razem w ramach dodatkowych informacji będzie też o autorze/autorach danej mangi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłą opinię oraz za podpowiedź! Na pewno w ramach następnych pierwszych wrażeń postaram się zapoznać z autorami i wam ich bliżej przedstawić :)

      Usuń

Ta strona internetowa używa plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tu.