poniedziałek, 14 lipca 2014

Anagram - Kirin Tendo

Anagram
1. «wyraz utworzony przez przestawienie liter lub sylab innego wyrazu»
2. «łamigłówka, której rozwiązywanie polega na tworzeniu wyrazów przez przestawianie liter innych wyrazów» ~sjp

Anagram jest jednotomową mangą, której fabułę można streścić w jednym stwierdzeniu: "myślisz, że nie może być gorzej, spójrz na to". To opowieść, w której autorka dosłownie znęca się nad swoimi bohatermi.

Nieszczęścia Satsuki zaczynają się już w jej dzieciństwie. 

Wydawnictwo Hanami, 2010.

Kreska jest przywita, surowa w każdym kadrze, ale nie zachwycająca i pozbawiona detali. Całość trudno się czyta, ze względu na nieumiejętne retrospekcje i przemieszczanie się w czasie. Trudno jest ocenić czy dane wydarzenie ma miejsce 2 dni po ostatnim, czy 2 lata czy dzieje się równolegle.




Fabuła

Gdy poznajemy Satsuki jest ona młodą 20 letnią dziewczyną pracującą w klubie, w którym jej zadaniem jest zabawianie klientów. To nie jest "dom publiczny", ale praca w nim nie jest czymś chwalebnym. W nim poznaje żonatego mężczyznę, który staje się jej chłopakiem, a raczej osobą z którą ona sypia. Nie ufa mu ani trochę, szuka w nim ciepła, ale jednocześnie odtrąca. Mężczyzna zdradzający żonę nie miał łatwego dzieciństwa, jego ojciec uważał, że jest bękartem dlatego przy każdej okazji dawał mu do zrozumienia, że go nienawidzi.

Zabawianie starszych korpo-ludków jest jej pracą.

"Może dlatego, że odsłoniłem okna? Czy jednak do mnie coś kręci? " // nie mogłam się powstrzymać ;)
Dzieciństwo Satsuki nie jest kolorowe. Pochodzi z patologicznej rodziny w której ojciec bił matkę, a ona nie mogąc tego wytrzymać zostawiła córkę z ojcem, sama zabierając ze sobą tylko młodszego brata bohaterki. Jakby tego było mało, Satsuki posiadała kolegę, który z tego co zrozumiałam z opisu chorował na stwardnienie rozsiane i był sparaliżowany. Po odejściu matki rani go zabierając marzenie na przywrócenie zdrowia (myśleli, że czterolistne koniczynki coś pomogą, jak tylko je znajdą, a Satsuki w złości na matkę niszczy je na jego oczach, zalanych łzami ) i spotyka go na krótko przed jego śmiercią, w momencie gdy paraliż uniemożliwiał mu nawet podstawowe funkcjonowanie.

Odejście matki, można uznać za początek pasma nieszczęść Satsuki i widocznie wszystkich wokoło.

Chory przyjaciel z dzieciństwa bohaterki, który koronuje jej bolesne wspomnienia.

Na co dzień bohaterka (już 22 letnia) mieszka ze swoim chłopakiem, który pracuje w kwiaciarni i chciałby kiedyś założyć z Satsuki rodzinę. Niestety kolejne odrzucenie z jej strony przelewa czarę goryczy i chłopak postanawia odejść. Na koniec Satsuki żałuje, że nie zgodziła się na małżeństwo, ale jest już za późno. Obraz wesołego 20 letniego chłopaka, został obdarzony mroczną przeszłością, w której wykonywał najstarszy zawód świata.

Bohaterka zachowuje się jak kot, okazuje zainteresowanie gdy, ktoś już przestaje ją głaskać. 

Kolejnym etapem w życiu bohaterki jest praca w biurze, w którym wykonuje drobne prace takie jak raporty. Pomimo prostoty zadań nie radzi sobie z nimi i na pomoc przychodzi jej kolejny chłopak - współpracownik. On został najmniej pokarany ostrym piórem autorki i tylko był młodocianym zbuntowanym nastolatkiem, miał niekobiecą mamę z której śmiały się wszystkie sąsiadki i w dzieciństwie był przezywany "małpka" za to jak miał ścięte włosy. Już 28 letnia Satsuki powoli zakochuje się w koledze w pracy ... i zachodzi w nieplanowaną i niechcianą z obu stron ciążę.

Wspólne jedzenie ciasta w święta i ...

..... BANG nieplanowana ciąża! 

Autorka daje nam jednak szczęśliwe zakończenie w postaci zdecydowania się na kontynuację zarówno ciąży jak i związku bohaterów. Odwiedzenie rodzinnych okolic jest niczym katharsis dla Satsuki i postanawia ona nie uciekać, a wreszcie zmierzyć się ze swoim życiem i otworzyć na szczęście.

Manga ostatecznie miała szczęśliwe zakończenie, ale tylko dlatego, że Autorce umarł dziadek. Gdyby nie to wydarzenie manga skończyłaby się ucieczką bohaterki. 
Moim zdaniem:

Ta manga jest rażąco nie rzeczywista, bohaterów dotyka tyle nieszczęść, że aż trudno w nie uwierzyć. Dodatkowo rysunki nie są ani mroczne, ani specjalnie depresyjne, więc gryzą się z fabułą i męczą. Tyle nieszczęść starczyło by na co najmniej 3 bohaterki i gdyby zostało to podzielone na oddzielne części to może wyszło by lepiej. Pod koniec mangi nie współczułam bohaterce, raczej byłam znudzona kolejnymi kłodami rzucanymi jej pod nogi.

Jedna z wielu płaczliwych scen w mandze na zakończenie.


5 komentarzy:

  1. Brzmi bardzo przygnębiająco. Czasami autorom (książek, czy mang) wydaje się, że jak zwalą na głowę bohaterów tysiące nieszczęść, to całość stanie się bardziej "ambitna". Niestety, często jest odwrotnie i daje to żałosny, a nawet śmieszny smutek.

    P.S. Super, że mam tyle wpisów do nadrobienia! Fajnie, że tu znowu piszesz :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *skutek zamiast smutek ;] *autokorekta* -_-

      Usuń
    2. Dokładnie! Myślę, że autorka właśnie chciała zrobić coś ambitnego, a wyszła nie trzymająca się fabularnie opowieść o zbiorze nieszczęść. Dziękuję za opinię :)

      Usuń
  2. Idealna historia do kolejnego polskiego tasiemca! Trzeba tylko wstawić nieco zmian: zamiast korpo- praca na kasie, zamiast pani do towarzystwa- partnerka do flaszki lub herbatki/kawki (w zależności od odbiorców serialu), a temat ciąży trzeba rozdzielić na kilka części, w których dramat przeżywają rodzice, sąsiedzi i ksiądz, bo to przecież nieślubne ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz absolutną rację! Ta opowieść idealnie nadawałaby się do takiej mody na sukces! Oglądalność byłaby ogromna zważywszy na to jak realna i odzwierciedlająca ludzkie historie jest to opowieść ;] Przecież na co dzień spotykamy się właśnie z takimi sytuacjami! ;]

      Usuń

Ta strona internetowa używa plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tu.