środa, 16 lipca 2014

Niebiańska podróż feniksa 1 - Feng Nong i Wang Yi

Niebiańska podróż feniksa jest mangą, która wywołała u mnie skrajne emocje. Z jednej strony zachwyt, z drugiej zażenowanie tak wielkie, że chciałam wyrzucić ją przez okno.


Manga zaczyna się od kilku kolorowych stron, które wystarczająco zachęciły mnie do zakupu bez czytania recenzji, czy chociaż czego mogę się spodziewać - do dziś tego żałuję.
Wydawnictwo Yumegari, 2013

Kreska jest najlepszą z jaką się do tej pory spotkałam. Dopracowana w każdym kadrze i szczególe, piękne stroje, które posiadają niezliczoną ilość detali. Postacie mają charakter wypisany na twarzach i w ich ekspresji można odczytać więcej niż z dialogów. Efekty tła (takie jak kwiatki,listki czy "kreski" w tle postaci) są na tyle dobrze narysowane, że swoją nie nachalnością dają życie pierwszemu planowi. Jest to bardzo trudno osiągnąć, a graficzka (Wang Yi) poradziła sobie z tym zadaniem perfekcyjnie. Jeśli chodzi o samo tłumaczenie, to nie drażni, ale też nie zachwyca, jest w porządku.





Fabuła.

Przeniesiony do równoległego świata, do ciała księcia starożytnych Chin, Feng Ming dosyć szybko zderza się z brutalną rzeczywistością, już pierwszego dnia odkrywa, że poprzedni właściciel tego ciała, chciał się zabić skacząc do rzeki oraz posiada niezliczone blizny i otarcia na całym ciele sugerujące znęcanie się. Nie dano mu długo czekać na przedstawienie oprawcy, okazał się nim bliski współpracownik, dowódca armii oraz Regent (osoba sprawująca władzę jak np. król jest niepełnoletni). Jest on osobą brutalną, zachłanną, apodytktyczną i traktującą przedmiotowo swojego Księcia.

Próba samobójcza Księcia nie byłą dla niego zaskoczeniem.

Nie mniej jednak, jego śmierć nie jest mu na rękę...
Dosyć szybko odkrywa on, że Feng nie jest prawdziwym księciem, głównie dla tego, że nie jest mu uległy. Lata psychicznego maltretowania musiały doprowadzić byłego księcia do depresji, załamania nerwowego i ostatecznie poddaniu się oprawcy. Feng próbuje na wiele sposobów sprawić by Rong (jego oprawca) się nad nim nie znęcał i nie zmuszał go do niczego, czego on nie chce robić. Niestety, Rong jest nieugięty i tylko próba samobójcza Fenga poprzez odgryzienie sobie języka i udławienie się nim, skutkuje przerwaniem przez niego próby gwałtu. Chwila. Wyobraźcie to sobie, on tak mocno cierpi, nie chce być zgwałcony, że woli odgryźć sobie język i się nim udławić niż dalej tak cierpieć. Na pewno każdy z was ugryzł się kiedyś w język - i pamięta ten ból, a on chciał go sobie odgryźć... To jest chore w zestawieniu z tym, że scenarzystka (Feng Nong) dalej prowadzi w taki sposób fabułę, że mamy polubić oprawcę. Przedstawia go w pozytywnym świetle, jako osobę, która opiekuje się państwem i Fengiem. Ostatecznie "okazuje" się że oprawca nie jest taki zły, a tamta sytuacja i wiele kolejnych jest niczym i spływa po Fengu jak woda po kaczce. On nie ma za dużych do niego pretensji i przyzwyczaja się. Osobiście jestem załamana. To jest nie możliwe, żeby takie wydarzenia nie wpłynęły na stan psychiki i jego stosunek do Ronga! W rzeczywistym świecie, jak ktoś nas niechcący uderzy (już nie mówię o specjalnym uderzeniu) staramy się od niego automatycznie, czasem nawet nieświadomie, odsunąć i unikać fizycznego kontaktu, a co dopiero po takich wydarzeniach?!

Odgryzienie sobie języka - próba samobójcza- jest dla Fenga jedyną opcją by uwolnić się z rąk oprawcy.

To był główny znak po którym Rong poznał, że nie ma do czynienia z prawdziwym Księciem, ten nowy miał własne zdanie i szanował swoje ciało.  
Dalej jest tylko równia pochyła z lekkimi wzniesieniami, takimi jak rozmowy o sprawach wojen z generałami - Feng jak nigdy wcześniej umiał doradzić im i zabłysnąć "nowoczesną wiedzą". Takie przebłyski dobrego wątku niestety automatycznie były zabijane, kolejnymi okropnymi doświadczeniami bohaterów, często tak bezsensownymi i robionymi na siłe, że aż szkoda mi ich tu opisywać.

Szkic przedstawiający Fenga.
Jednym z ostatnich wątków jest obawa Ronga o to, że po pałacu krążą nie bezpodstawne plotki o opętaniu księcia, a nawet są odprawiane w tajemnicy egzorcyzmy. Po ich wspólnych przeżyciach i zimnej kalkulacji nie jest na rękę Rongowi powrót depresyjnego władcy, więc każe zamordować plotkarzy.

Szkic przedstawiający Ronga
Ostatnim wątkiem są przygotowania do urodzin matki Fenga - osoby z którą jeszcze się nie widział i boi się, że ona jako rodzicielka prawdziwego księcia zobaczy, że nie jest on jej synem. Przemilczę ostatni rozdział.

Strój wyjściowy na spotkanie z matką i jeden z ostatnich kadrów głównej części mangi.

Moim zdaniem:

Jest to najgorsza opowieść z jaką dane mi było się spotkać. Nie wiem czy cokolwiek tak mnie zdegustowało niż to co działo się w tej mandze. Coś takiego nigdy nie powinno ujrzeć światłą dziennego.... z dwóch powodów. Pierwszym z nich jest to, że osoba, która jest notorycznie gwałcona (psychicznie i fizycznie) ostatecznie lubi swojego oprawcę. Widzi, że dalszy opór nie ma sensu, więc ostatecznie się już nie broni i przyjmuje swój los, a nawet powoli zaczyna go lubić. Drugim powodem jest to, że oprawca nie odpowiada za swoje czyny w żadne sposób, nie ma żadnej kary czy choćby ostatecznego odrzucenia ze strony Fenga - wręcz przeciwnie, jego "starania" i nieugiętość w dążeniu do złamania psychicznego Fenga zaowocowały jego przyjaźnią, a może nawet czymś więcej. Serio? Serio?! Czy autorka, na prawdę chciała coś takiego przekazać swoim czytelnikom? Z jednej strony mówiąc do ofiary:  "Twój opór nie ma sensu, tylko więcej się nacierpisz, a ostatecznie może być -fajnie-", a do strony oprawcy: "Gwałć i rób co chcesz z inną osobą, ostatecznie się przyzwyczai a i może nawet cię polubi."

To najgorszy i najbardziej toksyczny morał jaki kiedykolwiek czytałam. Coś takiego nie powinno być wydawane, powinno być linczowane.

Szkic przedstawiający dwórki opiekujące się Fengiem.

Na zakończenie kolejny piękny szkic przedstawiający Fenga.

4 komentarze:

  1. Hmmm... więc to pięknie narysowana manga dla zboczeńców ^^

    Żarty, żartami, ale sama dobrze wiesz, że japoński światopogląd dopuszcza do czytania/oglądania pedofilii, gwałtu i innych okropności. Nikt nie robi nic złego, dopóki zostaje to w jego "sferze wyobraźni".
    Jednak my jesteśmy innym społeczeństwem i przyjmujemy takie fabuły bardziej surowo.
    Moim zdaniem czegoś takiego nie powinno się przekazywać dalej. Ja w swojej moralności pojmuję to jako złe i jako takie nie chciałabym, aby wpadło w ręce młodzieży, czy dzieci na przykład.

    Aż szkoda tak pięknej kreski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, to że coś w kulturze azjatyckiej jest coś dozwolone to nie oznacza, że na rodzimym runku musi być akceptowane. Na szczęście takie wydania to wyjątki, więc nie przekrzywiałabym tego gatunku czy też tworów kultury azjatyckiej w ogólności.

      Usuń
  2. Czasem trafiały mi się takie filmy klasy B z USA lub UK, więc to nie tylko Japonia ma takie przegięcia. To taki tani sposób utrzymania ciężkiego klimatu i zniesmaczenia widza/czytelnika brutalnością itd. Czasem zdarzają się dobre ("Widziałem diabła"), ale często jest to zwykła tandeta epatująca seksem, gwałtem, brutalnością i najczęściej tanią walką o dobro i sprawiedliwość poprzez zemstę, czego tutaj najwyraźniej tutaj nie było.
    P.S. Książę wygląda jak baba.
    P.S.2. Wyrazy z "nie" piszemy łącznie, chyba że to czasowniki ;] Przykłady: rzeczownik: nieładny (kto? co?), przymiotnik: nieładnie (jak?), czasownik: nie uda się (co zrobi?).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, że jak te wątki im się wyczerpią to kogoś, tę najsłabszą osobę, zbiją lub porwą i przez kolejne tomy będzie trzeba ją ratować! Nic straconego! Tak czy inaczej nie mam zamiaru poznawać dalszych losów tych bohaterów, tak samo jak odrzucają mnie opisane przez Ciebie filmy klasy B :)

      P.S. Książę nie tylko wygląda jak kobieta, ale zachowuje się gorzej od każdej jaką kiedykolwiek poznałam. On reprezentuje specjalny gatunek ludzki, który nie ma ani szacunku do siebie, ani własnego zdania czy też umie zinterpretować i reagować na to co inni mu robią.

      P.S.2. Dziękuję, mój Najdroższy Grammar Nazi :* http://www.quickmeme.com/img/26/263bbec66d658ba0d962dc655b429e9c14fe15afcd9e4598db25ef316d34b0f0.jpg ;]

      Usuń

Ta strona internetowa używa plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tu.