niedziela, 31 sierpnia 2014

DOGS Stray dogs howling in the dark - Shirow Miwa

Gdzieś już to czytałam, gdzieś to już widziałam - w dużej mierze takie myśli towarzyszyły mi przy czytaniu tej mangi. Nie ma w niej nic odkrywczej ani nowego. 


Z jednej strony manga "chce uchodzić" za realistyczną, a z drugiej są takie wstawki. 

Wydawnictwo Waneko , 2013

Kreska jest ładna, szczególnie jeśli chodzi o rysowanie fryzur. Da się odczuć upływający czas pomiędzy wydarzeniami, więc kompozycja też jest jak najbardziej poprawna. Tłumaczenie jest dobre w przekleństwach - osoby tłumaczące przyłożyły się do poprawnego używania obraźliwych słów, czyta się je jakby wypowiadały je gimnazjaliści z petem w zębach (i to jest komplement! ), pozostała cześć jest moim zdaniem na dobrym poziomie ale nie zachwycającym.



Fabuła
Nie podobała mi się w żadnym momencie. Manga opowiada o czterech bohaterach (trzech mężczyznach i jednej kobiecie). Każdy rozdział jest poświęcony przedstawieniu jednego bohatera. 
Na początku poznajemy "staruszka", który jest seryjnym mordercą, któremu dzieciak, którego wychowywał jak własnego syna (na mordercę) zabija konkubinę (tutaj widzimy nagie ciało zabitej kobiety), bo jak się potem dowiadujemy był zazdrosny o nią. Może chciał zastąpić jej miejsce w ich związku ?;) Podstarzały morderca nie umie zemścić się na "synku", ale ratować go specjalnie, jak on jest postrzelony, tez nie chce.
Ogólnie nudne jak flaki z olejem, w dodatku, zastanówmy się przez chwilkę. Ktoś jest seryjnym mordercą, widział i zadawał śmierć setki razy... więc czy powinien się tak zachowywać? Powinien przeżywać takie emocje w środku bijatyki? 

Tak stworzona postać nie wzbudziła mojej litości ani zaufania. 

Następnie poznajemy mężczyznę, który jest trochę mordercą, trochę sprzedaje zdobyte informacje. Jest nałogowym palaczem i bez fajek wpada w morderczy szał. Dosłownie. W tym miejscu warto zaznaczyć, że bohaterowie obrywają jak mają oberwać, a nie kiedy świadczyłyby o tym prawa fizyki. Jak w typowym amerykańskim filmie klasy B. W dodatku postawa tego bohatera mnie irytowała prawie w każdej scenie, jest on cwaniaczkiem, który zawsze pakuje się w tarapaty.

Ta scena jest ładnie narysowana, fabuły w tym rozdziale nie było.

Miałam nadzieję co do postaci kobiecej. Niestety jest to znów typowa "silna i milcząca" kobieta. Traci rodziców, zostaje okaleczona blizną, morderca jej rodziny ją przygarnia i wychowuje na mordercę. Ona chce się na nim zemścić i go zabić. Potem jej przyrodni brat zabija opiekuna, bo też jest psychopatą. Wywiązuje się walka między rodzeństwem i ona go pokonuje. Ten przy wyjściu (bo ona go nie zabija, bo po co :) ) mówi jej, że to nie opiekun zbił jej rodziców, a kto inny! Dum dum DUM! I ma już dziewczyna sens życia! yay. to już było.

W dodatku mocno mnie zirytowała jedna scena, w której autor chciał pokazać czytelnikowi jaki ten świat okrutny i trochę damskiego ciała (a może w odwrotnej kolejności ;) ). Brat bohaterki chce ją zgwałcić, łapie ją od tyłu, bez problemu obezwładnia i rozdziera bluzkę (tutaj jej pokazana blizna bohaterki i jej ciało). Tą scenę przerywa opiekun, który każde odejść bratu, co on bez większego szemrania robi.

Podsumowując, dziewczyna, która trenuje całymi dniami i nocami sztuki walki jest bezbronna wobec zwykłego wykręcenia ręki. To jest kompletnie bez sensu. Jeszcze bardziej nie ma to sensu biorąc pod uwagę, że niedługo potem go pokonuje w walce. Ponownie: wygrywa aktualnie ten, kto ma wygrać. Tutaj autor chciał pokazać to i owo i to zrobił nie zważając na przeszłość swoich bohaterów.

Nie ważne, że trenujesz całe życie mordowanie, jak facet chce Ciebie zgwałcić, zrobi to bez problemu! 

Ale gdy przyjdzie na to pora pokonasz go w walce i nawet się mocno nie zmęczysz! Bo tak aktualnie chce autor! 
Ostatni rozdział przekroczył granice kopiowania. Mamy bohatera, który lituje się nad mutantem: śliczną dziewczyną, która jest niemową z anielskimi skrzydełkami (tu parskam śmiechem), została ona stworzona do bycia prostytutką. Lituje i ratuje dwa razy z rąk właścicieli. Jej porywanie jest motorem do dalszych wydarzeń. wow ale to odkrywcze. Oczywiście ona nie ma za grosz osobowości czy też instynktu samozachowawczego i ucieka tylko kiedy jej każą - jest niczym przedmiot. Tutaj bohater jest nieśmiertelny, dosłownie, źli ludzie w niego strzelają a on po kilku godzinach wstaje i idzie dalej.

Zrób ładne oczka, a na pewno ktoś Ciebie uratuje. Uciekaj, tylko kiedy każą.

Moim zdaniem:

Ta manga to kompletna strata czasu. Nie poznamy w niej nikogo nowego, ani nic nowego nie zobaczymy. Bohaterowie zachowują się "pod daną scenę" nie zważając na swoją przeszłość i doświadczenia. Jakby byli imigrantami, którzy tylko przyjęli fałszywą toższamość by aktualnie zagrać konkretne sceny.

Fajne ujęcie, niestety oderwane od fabuły. Chociaż... to standard w tej mandze.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ta strona internetowa używa plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tu.