sobota, 25 kwietnia 2015

Rock na szóstkę - Kana Watanabe

Gdybym miała 15 lat to ta manga byłaby pewnie moim ulubieńcem. Co nie oznacza, że jest zła, jako nastolatka miałam świetny gust, ale teraz trochę inaczej patrzę na romanse, większość scen i problemów tam przedstawionych jest dla mnie banalna. Pomimo tego dobrze się bawiłam, jest to lekka i przyjemna pozycja.


Wydawnictwo Waneko, 2014






Kreska jest ładna, z tego gatunku "nowoczesnych", nie wyróżnia się i nie zapada specjalnie w pamięć. Trochę irytowały mnie ciągle zbliżenia na zaskoczone oczy bohaterki, poza tym nie mam uwag do kadrów. Tłumaczenie jest porządne, przyjemnie mi się czytało, zwroty były również dobrze dobrane do sytuacji. Wydanie nie zaskakuje ani pozytywnie ani negatywnie. Jak widać na zdjęciach u góry okładka nadaje się na odrobinę więcej niż jednorazowe przeczytanie, ale nie dużo więcej. Ta manga jest przykładem standardowego "dobrego" wydania, nie odbiega ani na minus ani na plus. Po prostu jest dobrze.

Fabuła

Bohaterka stara się jak może by być dobrą osobą, nie sprawiać problemów, jak jej ojciec, który chciał być muzykiem, nie wyszło mu i przed śmiercią wbił do głowy córce, żeby żyć zgodnie z zasadami. No i padło dziewczynie na psyche. 

Uważaj co mówisz dziecku, bo ono bierze wszystko dosłownie, bez filtrów. Szczególnie jak potem umierasz.
Wzór do naśladowania.
ALE. Bez tego ale nie było by tej mangi, bo dziewczyna jest zakochana w rocku, uwielbia grać na gitarze (nauczył ją tego ojciec - spryciula! Najpierw kazał być porządną, a potem "choć nauczę Ciebie jak grać buntowniczą muzykę"! ) W szkole dziewczyny jest ban na rocka, bo to takie złe i w ogóle natanek, ale ona potajemnie zagrała w sali w szkole i nagrywa ją tam chłopak!  (Nie zauważyła go tam, przez ten cały czas, musi sobie widocznie kupić mocniejsze okulary)

A co tam, nikt nie zauważy, że gram rocka w szkole, jakbym nie mogła w domu...
Skąd ten koleś się tam wziął?! Jak mogłam go nie zauważyć przecież był 2 metry ode mnie!
Jak na "czarnego" bohatera przystało on ją szantażuje by grała w ich zespole oczywiście rockowym, a jak ona się nie zgodzi to pokaże nagranie nauczycielom i ona zostanie ukarana. Cóż za okrutny plan!

Czyżby aparat słuchowy również był potrzebny? ;) 


Dziewczyna się godzi i jak można się domyśleć bardzo jej się zaczyna to podobać, lubi wspólne granie, ale z drugiej strony na wyrzuty sumienia, bo złamała zakaz. 

Jakosz fajnie, jakie emocje, fajerwerki i najazd na zaskoczone ślepia.
Bliżej poznaje Azumę, który okazuje się być porządniejszy niż myślała na początku, pracuje i właśnie przez to zasypia na lekcjach, a nie jest zwykłym leniem.


Musiała się pojawić jakaś drama, także nauczyciel dowiaduje się, że o ich zamiłowaniach i po kilku nie takich strasznych perypetiach pozwala im założyć klub i legalnie grać! 

Chłopak chciał w swojej dobroci wziąć winę na siebie, ale ostatecznie...
pozwolono im założyć klub! 
Azuma zaczyna się czerwienić bez powodu, to pierwszy objaw przeziębienia, a sorry nie ta manga, zakochania! Koleś się ewidentnie w niej zadłużył, ale niestety ona tego zdaje się nie zauważać, rozumieć?
Znów te wpatrywanie, dziewczyno zainwestuj w szła...
W miedzy czasie odbywa poważną rozmowę ze swoją matką, która jak się okazuje wcale nie ma jej nic do zarzucenia i nie rozumie czemu jej córka tak się przez cały czas spinała z tym, żeby trzymać się zasad. To było mądre i godne pochwały zagranie ze strony autorki, bo uzyskanie takiej akceptacji odnośnie czegokolwiek jest szalenie ważne dla młodego człowieka, a często jej uzyskanie spędza sen z powiek nastolatkom. Niby "banalna" manga, ale dobrze, że coś takiego jej pokazane, w pewien sposób dodaje nastolatkom odwagi.




Bohaterowi mają zagrać wspólnie przed szkołą w ramach festiwalu, ale okazuje się, że bohaterka nie ma włączonego trybu wielozadaniowości i nie umie jednocześnie grać i śpiewać...


 Azuma wyznaje bohaterce, że ją lubi! Super! Tylko, że one tego nie rozumie, niby też go lubi, tak samo jak pomidora (serio, sama doszła do takiego wniosku).

W sprawach sercowych bohaterka jest delikatnie mówiąc kiepska.

Ostatecznie po kliku stronach  odkrywania w sobie uczuć podczas snu wyznaje Azumie miłość. Trochę pójście na łatwiznę, ale nie spodziewałam się jakiś poważniejszych zabiegów...



Na jeszcze milsze zakończenie udaje im się wstęp przed publicznością i wszystko kończy się szczęśliwie!


Drugie opowiadanie podobało mi się znacznie bardziej. Było nie banalne i tak naprawdę zbiorem monologów bohatera.


Na dzień dobry dowiadujemy się, że jego obiekt westchnień podobno umarł. Nie potrafi on sobie przypomnieć jak dokładnie wyglądała, ale wie, że miała dobre serce. Opiekowała się porzuconym szczeniaczkiem. Chłopak zatraca się w myślach co by było gdyby, gdyby do niej zagadał, gdyby się odważył.... Ze względu na to, że to lekka manga dostaje on "drugą" szansę! W ostatnich kadrach dowiadujemy się, że jednak to nie ona umarła.

Najbardziej podobało mi się to nietypowe przedstawienie tragicznego romansu. Rzadko mamy szansę dowiedzieć się co dzieje się po tej drugiej stronie w głowie młodego chłopaka (chociaż to fikcja literacka, ale zawsze coś. )









Ostatnie dwa opowiadania były na tyle nie poruszające, że nie mam ochoty ich opisywać. Pierwsze trójkąt miłosny, on kocha ją, ona kogoś innego, a ten trzeci jeszcze kogoś innego, szczęśliwe zakończenie. Dziewczyna zmienia obiekt zakochania. Drugie: zauroczona w wyglądzie chłopaka dziewczyna, jednak "nadal go obserwuje" jak przestał się wyróżniać kolorem włosów, czyli czuje do niego coś więcej. Również szczęśliwe zakończenie.



Moim zdaniem:
To dobra manga, a nawet bardzo dobra jeśli czyta ją osoba, do której jest kierowana.

 Czy Ty lubisz tego typu mangi, czyli szkolne romanse? Czy sądzisz, że lepsze są zakończone, krótkie opowiadania czy długie kilkotomowe historie? (Takie jak na przykład ścieżki młodości? )

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ta strona internetowa używa plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tu.