piątek, 30 października 2015

Dziewczyny z Ruin - Tsukiji Nao

Tego typu mangi wprawiają mnie w konsternację, z jednej strony graficznie i kompozycyjnie są czystym arcydziełem, a z drugiej strony fabuła jest dziurawa jak ser szwajcarski i jakby pisana pod rysunki. Dlatego ta manga miałaby zdecydowanie u mnie więcej punktów gdyby wymazać z niej teksty. To nie oznacza, że jest aż tak zła, tylko sama sobie postawiła za wysoko poprzeczkę grafiką.

 

Wydawnictwo Waneko, 2015







Kreska jest największym plusem tej pozycji, detale, postaci i dopracowanie są na najwyższym poziomie. Zdecydowana większość poszczególnych kadrów wydaje się być jak z artbooka. Waśnie jak to były artbook to miałby u mnie 10/10, ale niestety nie jest. Tłumaczenie jest w porządku ani nie przeszkadza ani nie pomaga w większości sytuacji. Tylko.... ale o tym przy pierwszym obrazku. Wydanie jak na Waneko przystało jest na dobre, nie mam zastrzeżeń, dobry jakościowo papier i okładka.

Biedna groza...

Na samym wstępie zabolały mnie oczy od przeczytania: "Mimo to często się śmiała. Wyglądała wtedy jak laleczka. Chociaż czasem patrzyła tak, że aż budziła grozę." Specjalnie podałam cytat baz obrazka, żeby ukazać jak bardzo to się nie klei. No chyba że chodzi o jakąś konkretną grozę, która nie lubi wstawać z łóżka i musi być budzona wzrokiem ;) Moim zdaniem, można było tu użyć jakiejś metafory, porównania które by wpływało na wyobraźnię czytelnika by mógł pokolorować odcienie szarości szkicu.


Fabuła
Ze względu na to, że autorka stara się robić z tego tajemnicę tutaj można przeczytać opis wydarzeń w kolejności chronologicznej. Jest śmieszniej. Są 4 opowiadania więc będę się streszczać.

Dziewczyny z ruin

Jest sobie dosyć chorowita dziewczynka, pewnego pięknego dnia przechodząc obok ruin fabryki zauważa podejrzanego typa. I postanawia się z nim zaprzyjaźnić. co? co?! to jakiś menel mógł być i ją zamordować, w dodatku przecież to normalne że gimnazjalistki podchodzą do podejrzanych typów co grzebią w ruinach fabryki. codzienność. Ogólnie się zaprzyjaźnili i ona się w nim zakochała! Okazało się również, że ten koleś to przestępca, który ukradł drogie klejnoty. Oboje jak romeo i julia ubolewali, że nie mogą być razem, dlatego on obiecał jej, że da jej najcenniejszy klejnot. Koleżanka tej chorej postanawia uciec z domu, bo się pokłóciła z matką i trafia gdzie? Oczywiście do ruin fabryki i podchodzi do miejsca z którego słyszy płacz dziecka. Okazuje się że to płacze ten menel przestępca ona chyba powinna zrobić sobie badanie słuchu jak pomyliła płacz dziecka z męskim.... a obok niego siedzi chorowita koleżanka! Coś jest nie tak! należy wezwać pomoc! Myśli sobie i.... robi hałas który zwraca uwagę menela, który zaczyna ją gonić mówiąc "zaczekaj nic ci nie zrobię!" UGHT.... jakbyś nie chciał jej nic zrobić TO PO CO JĄ GONISZ???!?!? No dobra może Ciebie wydać policji, ale nie lepiej zająć się znajdowaniem nowej kryjówki?! nie? może? ... no nic. biegnijmy dalej... Gdy Menel łapie główną bohaterkę za rękę.. obrywa jakimś prętem od ukochanej w tył głowy. co?! czemu ona go uderzyła?! przecież się kochają?! nie mogła powiedzieć do koleżanki hej jest wszytko w porządku to mój znajomy? i krzyczy do koleżanki "uciekaj!!" dodając menelowi + 50 punktów do bycia przerażającym ale to nie koniec Menel wstaje i dalej goni główną bohaterkę, na jakieś wyższe pięta aż do ślepego zaułku którym z której z jednej strony jest przepaść w ruiny! Tamten dalej próbuje ją łapać nie wiadomo po co, co kończy się tym że ona go zrzuca. Bez najmniejszego problemu zrzuca w przepaść kolesia, który waży tak na oko 2 razy więcej. Spoko. Menel spada, główna bohaterka myśli że go zabiła, ale on przeżył i zostawił na dole klejnot ten najcenniejszy jako dowód miłości do chorej i uciekł. Poczta nie istnieje, kurier nie istnieje nie mógł jej go potem dać? Po co tam zostawił skąd ona ma wiedzieć że właśnie tam? jest telepatką? Tamta chorowita oczywiście nie pobiegła za nimi sprawdzić co się dzieje, uspokoić ich albo przyłożyć tamtemu po raz drugi, nie bo po co. pfff to tylko jakiś tam mój ukochany. Główna bohaterka tak mocno przeżywa to, że kogoś zabiła, że wymazuje to z pamięci i myśli, że ktoś ją porwał i przetrzymywał w fabryce 3 dni, ale wydarzeń z zaginięcia też nie pamięta.


I wraca do domu po trzech dniach. To co się działo moim zdaniem zajęło max 30 minut, ale zakrzywianie czasoprzestrzeni jest w modzie 
Chorowita laska której właśnie zabito faceta, się delikatnie krzywi i wraca do porządku dziennego, jak gdyby nigdy nic i zarzeka się, że nikomu nie powie o morderstwie.

Tak wygląda jej mina, gdy dowiaduje się że jej ukochany nie żyje, wzorowa reakcja. 
Policja nie znajduje ciała ani klejnotu. Ta laska menela mówi na końcu znajomej, że jednak była w nim zakochana i że to był równy gość. Dopiero teraz, jak już nie żyje, świetne wyczucie czasu, a wcześniej krzyczała żeby od niego uciekała! Mijają trzy lata, chorowita dziewczyna dowiaduje się, że zostaje jej miesiąc życia. W telewizji podają informację o śmierci jakiegoś robotnika, który znacząco przypomina menela! Domyśla się, że on nie umarł i co postanawia dowiedzieć się czy tamten ją na prawdę kochał. Pora wyruszyć na poszukiwania tego klejnotu! Domyśla się że będzie on tam gdzie on upadł, a jednak jest telepatką, tak czy inaczej no nie zgadniesz, nie wpadniesz na to co się teraz stanie! Oczywiście, że nie poświęca swojego czasu na dajmy na to szukanie klejnotu bo przecież tak mniej więcej widziała gdzie pobiegli były tam jedne schody i wiedziała gdzie znajoma "zabiła" tamtego kolesia czyli poszukiwania mogła ograniczyć do maksymalnie 20 metrów, ale nie,

Najlepszy sposób na szukanie czegoś w obrębie 20 metrów? Porwać koleżankę i torturować!

ona porywa swoją koleżankę, zaprowadza ją do ruin i przywiązuje jej nogę łańcuchem, uprzednio rozkłada wszędzie materiały wybuchowe, skąd je ma to nie wnikajmy, widocznie każdy ma takie na zapleczu, i mówi jej że ma ona sobie przypomnieć co się stało wtedy te trzy lata temu, że ma rozwiązać tą tajemnicę zanim upłyną 3 dni - po tym czasie wybuchną ładunki!

Zestaw młodego pirotechnika dostępny już w twoim kiosku!
Główna bohaterka próbuje dać dyla, ale jej się nie udaje.

Ucieknę, ten łańcuch na pewno mnie nie powstrzyma!
Od teraz trochę przyśpieszam, bo mnie to już nudzi... Następnego dnia już nie ma łańcucha przy nodze, tylko siedzą w jakimś opuszczonym salonie fryzjerskim i gadają jak na nastolatki przystało o tym, że przykładowo, we włosach kobiety zamknięte jest jej życie.

Typowa rozmowa, typowych nastolatek. 
Serio?  Serio?! To jest bez sensu na tylu poziomach
Główna bohaterka najpierw powoli sobie przypomina, że ta chorowita tam była 3 lata temu, potem o morderstwie, a następnie, znajdują razem klejnot, który od tak miał zostawić w tamtym miejscu menel,

Super! I bez porywania koleżanki zajęło by Ci to maksymalnie 20 min. 

logiczne. I wracają do miasteczka, ale nie, czekajcie, w pewnym momencie tak na oko 200 metrów od run główna bohaterka się kapuje że jej koleżanki nie ma obok, serio? czy ona jest ślepa? jak można nie zauważyć, że kogoś nie ma OBOK od dobrych dajmy na to 10 minut?! chorowita jak się okazało wróciła/ została w ruinach żeby dramatycznie umrzeć podczas wybuchu, bo taki oryginalnie był jej plan, żeby umrzeć wiedząc, że menel ją kochał. Potem a główna bohaterka na koniec przypomina sobie o tym, że tamta kochała menela i o tym co oryginalnie znaczył klejnot. wreszcie koniec.

Oh umarła. wreszcie. 

Kolejne opowiadania może opisze, może nie, ale gorzej nie będzie to mogę wam zapewnić.

Czy polecam tą mangę?
Jak ktoś ceni bardziej obrazki niż fabułę to będzie zachwycony.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ta strona internetowa używa plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tu.